Wiecie jak to jest, kiedy wasze serce bije szybciej niż zwykle, klatka piersiowa unosi się i potem opada w zawrotnym tempie, a ręce pocą się i nie możecie tego powstrzymać?
Kiedy wasz oddech jest nierównomierny i robi ci się słabo? Kiedy wasze nogi są jak z waty i brakuje naprawdę tylko chwili, żebyście upadli?
Czułam się tak w chwili, gdy Liam powiedział to jedno, ale jakże ważne zdanie. Wiem, kto zabił Kate.
Oczy rozszerzyły mi się wtedy chyba do granic możliwości, a serce prawie wyrwało się z piersi, Patrzyłam w jego brązowe oczy i nie mogłam uwierzyć. Zastanawiało mnie skąd on to wie.
Ale dziś już wiem, słyszał to w biurze. Od Kendall, kiedy rozmawiała z kimś.
Liam jej nie zna, ale kiedy pokazał mi zdjęcie i rozpoznałam tą kobietę, to myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok.
Opowiedziałam mu skąd ją znam, a on powiedział mi, że przyszła do jego biura wtedy i rozmawiała chyba ze swoją koleżanką właśnie o tym.
Nie odpuszczę, zabiła moją siostrę, moją najlepszą przyjaciółkę.
Jedno jest pewne. Kendall pójdzie siedzieć.
***
- Czy chce pani zeznawać?
- Tak, chcę.
- Dobrze, słuchamy.
***
Po rozprawie zapadł wyrok, który ani trochę mnie nie usatysfakcjonował. Powinna iść na dożywocie, za zabicie mojej kochanej Kate. Nic już nie przywróci jej życia. Kiedyś się spotkamy, wierzę w to.
- Ślicznie pani wygląda, pani Jones.
- Dziękuję. - Posłałam ochroniarzowi uśmiech i weszłam na ruchome schody zatrzymując się na jednym ze stopni,
Wjechałam na górę i udałam się długim korytarzem aż do końca i stanęłam przed dużymi czarnymi drzwiami z tabliczką "Styles".
Zapukałam, ale nie usłyszałam odpowiedzi, więc weszłam. Nie będzie zły, prawda? Prawda.
Zamknęłam za sobą drzwi i zobaczyłam go śpiącego na biurku z głową w papierach. Mój kochany..
On za dużo pracuje, zdecydowanie. Jest tu szefem i to on powinien wypoczywać.
Podeszłam cichutko i odgarnęłam włosy z lewej strony jego twarzy i pocałowałam go w policzek, a on otworzył oczy.
- Diana..
- Cześć, kochanie.
- Przepraszam za to.. - Zaczął gestykulować wskazując rękoma na papiery w nieładzie.
- Nie przepraszaj, nie masz za co. Nie mógłby Cię ktoś zastąpić na jakiś tydzień? Wszystko jest na twojej głowie, skarbie. Powinieneś odpocząć.
- Uh.. Diana, nie mogę.
- Nie możesz, czy nie chcesz?
- Muszę pracować.. Oni beze mnie dnia nie przetrwają.
- Jakoś będą musieli sobie poradzić. - Powiedziałam po czym usiadłam okrakiem na jego kolanach.
- Diana, proszę cię.. - Westchnął zrezygnowany.
- Jesteś szefem, ty tu rządzisz. - Przytuliłam się do niego, a on oparł brodę na mojej głowie.
- Dlaczego ścięłaś włosy?
- Zauważyłeś! - Pisnęłam rozbawiona.
- Owszem, ale dlaczego? W długich było ci ładnie.
- A w takich mi brzydko?
- Nie powiedziałem tego. Zawsze wyglądasz ślicznie, ale to po prostu duża zmiana.
- E tam, odrosną. - Wzruszyłam ramionami, a on przewrócił oczyma i wpił się w moje usta.
- Pójdziemy na kawę? - Zaproponował.
- Ale nie na dół do kafejki?
- Nie, oczywiście, że nie. Wychodzimy z firmy, a oni mają sobie sami radzić.
- Yay, dziękuję.
- Łohoho, panna uważaj, bo mnie udusisz.
Zaśmialiśmy się, a potem jeszcze raz pocałowaliśmy. Ubrał płaszcz i wyszliśmy z jego gabinetu, a potem on poszedł i powiedział wspólnikowi, czy komuś tam, że wychodzi z firmy. Wrócił i złączył nasze dłonie.
Zjechaliśmy po schodach i szliśmy w kierunku wyjścia. Ten ochroniarz znów się do mnie uśmiechnął, a ja zachichotałam i powiedziałam "do widzenia".
Naprawdę miły gość z niego.
Kiedy szklane drzwi się za nami zamknęły poczułam chłód wiatru na twarzy i szyi. Okryłam się bardziej marynarką i złapałam pod ramię Harry'ego.
- Musisz mu dać podwyżkę. - Powiedziałam nagle.
- Komu? - Zapytał zdziwiony i spojrzał na mnie z góry.
- Temu ochroniarzowi, jest bardzo uprzejmy i miły.
- Robi to tylko dlatego, że mu się podobasz. - Prychnął i pociągnął mnie za rękę prowadząc do auta.
- Wcale nie! Po prostu jako jedyny jest dla mnie miły w tej firmie. Nawet, kiedy nie ma cię obok, więc nie robi tego na pokaz. - Otwarłam drzwi i wsiadłam na przednie siedzenie pasażera.
- Diana..
- Proszę...
- Niech ci będzie.
- Dziękuję! - Pocałowałam go, a on to wszystko skwitował słowami "Co ja z tobą mam dziewczyno".
Odpalił silnik i ruszyliśmy w stronę kawiarni, do której chodzę po uczelni.
Usiedliśmy w rogu dość dużej kawiarni i zamówiliśmy dwa razy cappuccino. Zaczęłam przekonywać go, aby znów powrócił do conversów. Wygląda w nich tak młodo i dobrze i młodo.
Nie, żeby był stary, ale naprawdę tęsknie za tym Harrym w conversach. Takiego go poznałam i pokochałam, haha. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się z kilku rzeczy. Dowiedziałam się, że Gemma ma grypę, a Anne ciągle się z niej śmieje, bo gdy wydycha nosem powietrze, to brzmi jak gwizdek.
Kiedy dopiłam swoją kawę zobaczyłam coś czarnego na samym dole. Jakby literki. Układały się w całość, a kiedy przeczytałam te dwa wyrazy zamarłam.
O co chodzi? Pewnie pomylili filiżanki, matko..
Spojrzałam niepewnie na Harry'ego, który przyglądał mi się jakby z zainteresowaniem i wyczekiwał odpowiedzi.
Popatrzyłam na kubek, na niego, a potem wskazałam na siebie palcem i zrobiłam pytającą minę. Kiedy pokiwał, że tak, to myślałam, że zacznę krzyczeć ze szczęścia. Spojrzałam jeszcze raz na dno filiżanki i uśmiechnęłam się sama do siebie i pokiwałam twierdząco głową patrząc w oczy Harry'ego.
Kiedy dotarło do niego to co mu przekazałam bez słów wstał, uklęknął przede mną i wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko, a po chwili wyjął piękny pierścionek i nałożył mi go na palec.
Objął mnie i zaczął się kręcić dookoła krzycząc "Powiedziała tak!" "Zgodziła się!", a klienci wraz z obsługą zaczęli nam bić brawo. Nigdy nawet nie myślałam, że ktoś mi się oświadczy, ale zawsze chciałam, żeby to był oryginalny pomysł, a to co zrobił Harry bez dwóch zdań takie było.
Skończyliśmy się śmiać, a ja wytarłam łzy szczęścia i chwilę potem wyszliśmy z kawiarni.
On, zresztą tak jak ja, cały czas się uśmiechał. Płatki śniegu były widoczne na jego włosach i co chwila, gdy tylko uzbierało się ich dosyć dużo czochrałam jego włosy, a on śmiał się głośno i ciągle przytulał.
- E tam, odrosną. - Wzruszyłam ramionami, a on przewrócił oczyma i wpił się w moje usta.
- Pójdziemy na kawę? - Zaproponował.
- Ale nie na dół do kafejki?
- Nie, oczywiście, że nie. Wychodzimy z firmy, a oni mają sobie sami radzić.
- Yay, dziękuję.
- Łohoho, panna uważaj, bo mnie udusisz.
Zaśmialiśmy się, a potem jeszcze raz pocałowaliśmy. Ubrał płaszcz i wyszliśmy z jego gabinetu, a potem on poszedł i powiedział wspólnikowi, czy komuś tam, że wychodzi z firmy. Wrócił i złączył nasze dłonie.
Zjechaliśmy po schodach i szliśmy w kierunku wyjścia. Ten ochroniarz znów się do mnie uśmiechnął, a ja zachichotałam i powiedziałam "do widzenia".
Naprawdę miły gość z niego.
Kiedy szklane drzwi się za nami zamknęły poczułam chłód wiatru na twarzy i szyi. Okryłam się bardziej marynarką i złapałam pod ramię Harry'ego.
- Musisz mu dać podwyżkę. - Powiedziałam nagle.
- Komu? - Zapytał zdziwiony i spojrzał na mnie z góry.
- Temu ochroniarzowi, jest bardzo uprzejmy i miły.
- Robi to tylko dlatego, że mu się podobasz. - Prychnął i pociągnął mnie za rękę prowadząc do auta.
- Wcale nie! Po prostu jako jedyny jest dla mnie miły w tej firmie. Nawet, kiedy nie ma cię obok, więc nie robi tego na pokaz. - Otwarłam drzwi i wsiadłam na przednie siedzenie pasażera.
- Diana..
- Proszę...
- Niech ci będzie.
- Dziękuję! - Pocałowałam go, a on to wszystko skwitował słowami "Co ja z tobą mam dziewczyno".
Odpalił silnik i ruszyliśmy w stronę kawiarni, do której chodzę po uczelni.
Usiedliśmy w rogu dość dużej kawiarni i zamówiliśmy dwa razy cappuccino. Zaczęłam przekonywać go, aby znów powrócił do conversów. Wygląda w nich tak młodo i dobrze i młodo.
Nie, żeby był stary, ale naprawdę tęsknie za tym Harrym w conversach. Takiego go poznałam i pokochałam, haha. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się z kilku rzeczy. Dowiedziałam się, że Gemma ma grypę, a Anne ciągle się z niej śmieje, bo gdy wydycha nosem powietrze, to brzmi jak gwizdek.
Kiedy dopiłam swoją kawę zobaczyłam coś czarnego na samym dole. Jakby literki. Układały się w całość, a kiedy przeczytałam te dwa wyrazy zamarłam.
O co chodzi? Pewnie pomylili filiżanki, matko..
Spojrzałam niepewnie na Harry'ego, który przyglądał mi się jakby z zainteresowaniem i wyczekiwał odpowiedzi.
Popatrzyłam na kubek, na niego, a potem wskazałam na siebie palcem i zrobiłam pytającą minę. Kiedy pokiwał, że tak, to myślałam, że zacznę krzyczeć ze szczęścia. Spojrzałam jeszcze raz na dno filiżanki i uśmiechnęłam się sama do siebie i pokiwałam twierdząco głową patrząc w oczy Harry'ego.
Kiedy dotarło do niego to co mu przekazałam bez słów wstał, uklęknął przede mną i wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko, a po chwili wyjął piękny pierścionek i nałożył mi go na palec.
Objął mnie i zaczął się kręcić dookoła krzycząc "Powiedziała tak!" "Zgodziła się!", a klienci wraz z obsługą zaczęli nam bić brawo. Nigdy nawet nie myślałam, że ktoś mi się oświadczy, ale zawsze chciałam, żeby to był oryginalny pomysł, a to co zrobił Harry bez dwóch zdań takie było.Skończyliśmy się śmiać, a ja wytarłam łzy szczęścia i chwilę potem wyszliśmy z kawiarni.
On, zresztą tak jak ja, cały czas się uśmiechał. Płatki śniegu były widoczne na jego włosach i co chwila, gdy tylko uzbierało się ich dosyć dużo czochrałam jego włosy, a on śmiał się głośno i ciągle przytulał.
__________________________
Witajcie ponownie!
Prawdę mówiąc chciałam zrobić długą przerwę i nie dodawać na razie rozdziałów na tym blogu, ale po prostu nie mogę wytrzymać i dodaję rozdział pierwszy.
Mam nadzieję, że się podobał i.. Witam na Mirrors!

Woooow,super! Chcę next i to bardzo. Pozdrawiam i życzę weny @zuziatrawiska
OdpowiedzUsuńWow jakie orginalne zareczyny czekam na next :)
OdpowiedzUsuńGzghxhdhdhshs ♡♡♡
OdpowiedzUsuńAwww
OdpowiedzUsuńświetnyyy *.* zapraszam do mnie <3 http://zaklinaczkadusz.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńomfg! czekam na next! @xxhoranowaxx
OdpowiedzUsuńCzekam ha następny ♡♡♡♡ @dyaraconnor
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! Tak słodko się zaczęło, że aż mam ochotę przeczytać dalej xD
OdpowiedzUsuń