piątek, 31 października 2014

Rozdział 6.

- Szczypie, kurwa.
- Ne przeklinaj.
- Gdzie jesteś?
- Na kanapie. Masz kolację na stole, smacznego.
- Dzięki. Nie zjesz ze mną?
- Nie jestem głodna.
- Ostatnio mało jesz, nie sądzisz?
- Nie.
- Coś się stało?
- Idź jeść.
- Diana.
- Harry.
- Masz trzy sekundy, żeby powiedzieć co się stało.
- Masz trzy sekundy, żeby usiąść przy stole i zjeść kolację. Jestem zmęczona po prostu i idę spać, dobranoc. - Powiedziałam i wstałam z kanapy.
- Nigdzie nie idziesz, okej? 
Zaprowadził mnie do stołu i posadził sobie na kolanach. Zaczął jeść tosty, a ja położyłam głowę na jego nagim torsie. Oczy robiły się coraz cięższe.

***
Obudziłam się w łóżku, a obok mnie leżał ktoś kogo bardzo kocham. 
- Dzień dobry. - Powiedziałam, kiedy otworzył swoje duże oczy.
- Chodź tu.. - Mruknął i przyciągnął mnie do siebie.
- Co ty taki spragniony czułości, co?
- Zaraz odjadę w ciemną otchłań pracy.
- Miałeś nie iść.
- Potrzebują mnie.
- Co jeśli ja Ciebie też potrzebuję?
- A potrzebujesz? 
- A nie?
- Nie wiem.. Masz różne humorki, kochanie.
- Zaraz dostaniesz w łeb.
- No widzisz? - Zaśmiał się.
- Dlaczego nie mam koszulki?
- Cóż.. zasnęłaś na mnie wczoraj w kuchni i nie chciałem, żeby było ci za gorąco. 
- Zabawny. Gdzie jest ta czarna bluzka?
- Po co ci ona, hmm?
- Harry, przestać.
- Rączki do góry.
- Nie..e.
- Tak, dalej. Zaraz muszę jechać skarbie.
- Ale.. Harry, ah.

- Mhmm.
Zaczął całować moje żebra i brzuch, co było tak bardzo przyjemne. Potem przeniósł się na mój biust. Cały czas z moich ust wydostawały się ciche jęknięcia, które tylko go nakręcały, a ja perfidnie to wykorzystywałam. 
Lubię być czasami wredna, dobrze mi z tym.
- Nie możesz.. z-zostać?
- Nie mogę.. 
- Na pewno?  Wpiłam się w jego usta i usiadłam na jego nogach poruszając biodrami.
- Nie r..rób tak.
- Dlaczego? - Powtórzyłam ruch.
- Kurwa, mówiłem.
- Ale co ja zrobiłam?
- Jeśli nie chcesz, żebym doszedł w bokserkach to przestań.
W tym momencie wybuchnęłam śmiechem. To zabawne, że potrafię go doprowadzić do takiego stanu zaledwie kilkoma ruchami. Wtedy czuję się taka silna i władcza, haha.
Zaczął mnie całować i przekręcił nas tak, że leżałam na nim. Objął mnie w pasie, a ja zachichotałam, bo zahaczył o czuły punkt, na którym mam łaskotki. Skubany.
- Jak wrócę, to kurwa kogo niesie?!
- Uspokuj sie, moze to pani Benson po cukier.
Wstalam i zalozylam dluga koszule. Poprawilam wlosy i podeszlam do drzwi.
Otworzylam i zobaczylam znana mi postac. Średni wzrost, kruczoczarne wlosy i kilkudniowy zarost.
- Cos sie stalo?
- Musisz ze mna pojechac w jedno miejsce.
- Ale Zayn, ja
- Proszę.
- Nie moge. Mam goscia.
- Blagam Cie, Diana. Musimy porozmawiac.
Cholera i co ja mam zrobic? Harry polnagi w lozku i Zayn przede mna. Ale wlasciwie, to czego on chce? Ostatnia rozmowa zakonczyla sie klotnią.
- Jestes autem?
- Tak, a co?
- To idz do niego, ja zaraz przyjde.
- Na pewno?
- Nie ufasz mi?
- Widzimy sie na dole. - Powiedział i odszedl. 
Zamknelam drzwi i wrocilam dp Harry'ego. 
- Kto to byl?
- A nikt.
- Powiedz.
- Czy to wazne kto to?
- Dla mnie tak.
- Przestan byc taki zazdrosny.
- Nie jestem zazdrosny. - Odparl zakladajac spodnie.
- Nie, wcale.
- Nawet jesli, to co? Chce wiedziec z kim moja narzeczona sie spotyka, czy to dziwne?
- Ja sie Ciebie nie pytam o to z kim sie spotykasz, wiec prosze cie o to samo.
- Było okej, ale ty musisz zaczynać te swoje.. nieważne, wychodzę.
- No tak, masz rację. Najłatwiej jest wyjść.
- Żebyś wiedziała.
Wziął płaszcz i torbę ze stoły i wyszedł. Super. 
Zaczęłam się ubierać, jeansy, czarna koszulka z nadrukiem, włosy spięte w kitkę, skarpetki, buty, kurtka. Wyszłam z domu. Czarne auto stoi na drugiej stronie ulicy. POdeszłam do niego i weszłam do środka jak gdyby nigdy nic. 
- To czego chciałeś? - Zapytałam niezbyt grzecznie. 
- Porozmawiać.
- Okej, mów.
- Jesteś zdenerwowana.
- Mo co chciałeś powiedzieć.
- I wkurzona.
- Czy mógłbyś zacząć.
- Diana..
- Dobra! Pokłóciłam się z Harry'm!
- O..oh.
- Tak. Albo mówisz teraz, albo wychodzę.
- O co poszło?
- O Ciebie.
- Jak o mnie?
- Znaczy.. nie dobitnie o Ciebie, ale.. 
- Okej. Myślę, że to nie jest odpowiedni czas  na rozmowę.
- Dobrawdy? To dlaczego nie powiedziałeś mi o tym wcześniej, zanim się z nim pokłóciłam?
- Din..
- Nie mów tak do mnie!
- To przestać krzyczeć, do cholery!
Wbiłam się w fotel przez ton jego głosu. Właśnie teraz i własnie w tej chwili Zayn Malik na mnie na krzyczał.
- Ty też byś mógł.
- Przepraszam, dobra?
- Ja też Cię przepraszam.
- Za co?
- Nie powinnam się na Tobie wyżywać, przez życie osobiste.
- Nie Twoja wina, że Twój facet jest zazdrosny o dosłownie wszystko.
Kurwa.

6 komentarzy:

  1. Omg, jestem ciekawa kolejnego rozdziału xx /@xiickey

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale jestem ciekawa następnego rozdziału! Super rozdział! Pozdrawiam i życzę weny @zuziatrawinska

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na kolejny. ;) @dyaraconnor

    OdpowiedzUsuń
  4. Uhuhu obi się intrygująco, idę czytać nexta xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Uhuhu robi się intrygująco, idę czytać nexta xD

    OdpowiedzUsuń